Większość osób, które chcą się zaprezentować, na początku umieszcza swoje imię, nazwisko, wiek (może, a może i nie, bo jak twierdzi większość społeczeństwa, kobiety o wiek się nie pyta, co dla mnie osobiście jest totalną bzdurą, ale to dla mnie...inni mogą mieć odmienne od mojego zdanie), wykonywany zawód, ukończone uczelnie z wyszczególnieniem wszystkich kierunków studiów podyplomowych etc, etc... Bla, bla, bla, bla!
A ja, trochę przewrotnie zacznę mój pierwszy wpis od tego, że.....
Pewnego dnia otrzymałam zaproszenie do napisania kilku zdań o sobie do pewnego portalu, skądinąd społecznościowego, skupiającego płeć piękną... Czyli tę częściej używającą obuwia na obcasach... Ha! Pomyślałam sobięęę! "Na obcasach"! Biznes!
Na obcasach! Oczywiście, że tak. Chociażby dlatego i przede wszystkim dlatego, że zostałam wyposażona przez Moc Sprawczą Wszechświata w kobiece atrybuty cielesne, hormonalne i emocjonalne oraz estetyczne. I uwielbiam wprost, szpilki (czytaj buty na wysokim obcasie). Z lubością również przyglądam się innym dostojnie wyglądającym kobietom w szpileczkach (niezależnie od ich wieku).
Jako kilkuletnia dziewczynka ( podobno byłam kiedyś małą niesforną blondyneczką, z zakręconymi "na maksa" loczkami) lubiłam zakładać buty mojej mamy, oczywiście wybierałam egzemplarze z najwyższymi obcasami. Kilka par nie przeżyło niestety tych crash-testów (wprawdzie ja tego nie pamiętam, wiem o tym tylko z opowieści moich rodziców).
Słabe spoiwo było widocznie. ;)
Na zakończenie obcasowego wywodu dodam jeszcze, że podobnie jak Kamila Molińska, kocham wręcz piękne damskie szpileczki, wersję letnią, wiosenną i zimową też. Wszystkie wariacje na obcasach dozwolone. Klasycznie piękne, zdobione ręcznie, subtelne, ze smaczkiem i te najprostsze również. Czarne, czerwone, fioletowe, złote, białe, chabrowo-koperkowe i zielono-pomarańczowe. Ażurkowe i haftowane...
Dorzućmy teraz do tego "kociołka czarownicy" z bucikami, dwudziestokilkuletnią trzydziestkę, czterdziestkę i każdą inną "-dziestkę" bizneswoman, matkę-Polkę. Efekt często bywa zaskakujący dla samych pań.
Przyzwyczajeni do... i opatrzeni z wizerunkiem biznesmena - mężczyzny w szykownym garniturze z klasycznymi dodatkami typu spinki, krawat, zegarek, buty, aktówka, auto, pana z nienaganną fryzurą i gładko ogoloną twarzą, trudno nam czasem uwierzyć i oswoić z myślą, że kobiety świetnie się sprawdzają w tej roli.
Często są to matki (nawet z kilkumiesięcznymi niemowlętami przy piersi), kobiety załatwiające jednocześnie kilka spraw z kalendarzem pod ręką i słuchawką bluetooth wsuniętą na ucho (tak żeby ręce były swobodne).
"Funkcjonalność" i "wielozawodostwo" kobiet odważnych, przedsiębiorczych, pewnych siebie, zdecydowanych, świadomych i zorientowanych na CEL - oto wizerunek Bizneswoman.
Zdarza się jednak i tak, że te odważne kobiety, przy swoich fantastycznych bucikach na obcasach mają dospawane łańcuszki, do łańcuszków zaś przyczepione są "krokodylki", czyli takie zwierzątka, które każdy z nas zna już od dzieciństwa.
Jeśli, ktoś z Państwa jest ciekaw i chciałby się dowiedzieć czegoś więcej na temat rzeczonych zwierzaczków, zapraszam do dyskusji przy kawie "face to face" lub zapraszam na ciąg dalszy bloga, który dopiero zaczął żyć swoim życiem...
A'propos krokodyli, również nadają się na buty.
Zapraszam do wpisywania komentarzy. Wszelkie uwagi i przemyślenia mile widziane
Z pozdrowieniami dla wszystkich odwiedzających mojego bloga.
Agnieszka
